Wydatki na papierze

Pamiętałabym gdyby z domowego budżetu uciekła mi kwota kilku tysięcy, której prawdę mówiąc nie posiadam. W drodze wyjaśnienia uciekło mi kilka set złotych i co i nie pamiętam gdzie. Chodzę po domu i zastanawiam się gdzie co jak, Kidy wydałam ponad 800 złotych. Zakupy, prezent, coś się zepsuło? Sama siebie pytam gdyby to była duża kwota wydana jednym razem pamiętałabym, a tak pieniądze uciekają z portfela małymi porcjami i jesteśmy nieświadomi gdzie i kiedy.

Zapisywanie wydatków, robienie własnego budżetu dałam się na to nabrać, w rzeczywistości nie dało mi to za wiele, ładnie gdy ktoś o tym pisze jednak w rzeczywistości zapominamy by się tego pilnować i wszystko skrzętnie notować. Lepiej zachowywać paragony.

Chodząc po targu pod  domem paragonu nie dostaniemy, a może i dostaniemy bo obowiązek kas fiskalnych chyba jest? Tylko kto by kupując sałatę i kilo marchwi pamiętał o tym by zapisać to w malutkim notesiku. Jeden wydatek zapisałam drugi już nie, teraz siedzę i myślę gdzie podziały się pieniądze?

Zapisywanie wydatków wymaga cierpliwości, czasu i samodyscypliny, zaokrąglać czy liczyć dokładnie, kupiłam batonik dodać czy nie w końcu to niecałe dwa złote? I tak albo moja księgowość jest niepełna albo w ogóle jej nie prowadzę. Gdyby ktoś miał taką księgową pod ziemię by się zapadł i tak by go urząd skarbowy dopadł. Może w moim wypadku lepszym sposobem jest zapisywanie kwot większych niż 50 złotych, idąc tym tropem doszłam to tego gdzie „zgubiłam pieniądze.” Butla gazowa 52, opłata śmieciowa za kilka miesięcy prawie 80, dziecku na wycieczkę i na komitet no bo koniec roku wypadałoby dać, zatankować samochód kupić jakąś tarczę bo mąż chciał i w ciągu jednego dnia poszło kilka stów.

Są więc wydatki w domowym budżecie na które  pozwalamy sobie  bez mrugnięcia, bo trzeba kupić. To samo z ubraniami, ja mam tak, że jak nie kupię to żałuję, ale jak kupię też, że za małe, że nie tak wyglądam zakup podyktowany chwilową modą.            Rachunek sumienia i w ciągu miesiąca dla siebie, męża i dzieci poszły trzy stówki na ubrania. Buty potrzebne, kurtka na wiosnę, czapka i inne akcesoria, moskitiera do wózka. Mówi się trudno.

Uważam, że uświadomienie sobie swoich wydatków to ogromny krok w stronę oszczędzania. Skoro największy leń na świecie, czyli ja, jak się okazuje nie jest w stanie robić listy to inni robią? Nie sądzę w końcu przecież wiem na co poszły te pieniądze.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Blog na WordPress.com.

Up ↑

%d blogerów lubi to: